CHODŹ DO SIEBIE – JESTEŚ CAŁOŚCIĄ (CZ.1)

Viktor Frankl – pisarz, psychiatra, psychoterapeuta, twórca koncepcji psychoterapii nazywanej logoterapią, wieloletni więzień obozu koncentracyjnego o numerze 119104, osobiście doświadczył straty wszystkich bliskich prócz siostry oraz skrajnych przeżyć, o których myślimy – to nie jest możliwe, żeby człowiek to wytrzymał… Odarty z godności, możliwości stanowienia o sobie mając do stracenia tylko życie odkrywał dla siebie jego sens i pomagał innym odnajdywać sens życia prowadząc psychoterapię dla współwięźniów w obozie zagłady. Niejako w opozycji do swojego poprzednika Z. Freuda upatrywał istoty cierpienia człowieka nie we frustracji życia seksualnego, ale we frustracji  sensu życia – najważniejszego zadania przed którym stoi każdy z nas – znalezienia odpowiedzi na nasze najważniejsze pytania. Kim jestem? Dokąd zmierzam? Jak chcę dotrzeć tam, dokąd zmierzam? Czym dysponuję w drodze do odkrywania tego, kim jestem i dokąd zmierzam?

Przede wszystkim dysponuję sobą – mogę korzystać ze wszystkiego co przynosi mi świat, ale jednocześnie mogę zupełnie nie skorzystać z tego, a nawet tego nie widzieć. Podstawowymi przymiotami człowieka są wolność i odpowiedzialność – absolutny wybór łącznie z decyzją o nie wzięciu odpowiedzialności za swoje życie, aż do decyzji o pozbawieniu siebie życia.

Niekiedy niezrozumiałe wydają nam się wybory innych ludzi, irracjonalne, przynoszące cierpienie, nawet nasze własne (biblijne „czynię zło, którego nie chcę a nie dobro, którego chcę”). Jak to możliwe…?

Człowiek jest z natury swej dość skomplikowany – przysłowiową „beczkę soli łatwiej zjeść niż poznać człowieka”. Podobno, kiedy jednemu z filozofów zadano pytanie – kim jest człowiek, miał odpowiedzieć : „wiem póki nie pytasz…”.

Zatrzymajmy się nad próbą odpowiedzi na pytanie – z czego składam się jako człowiek?

Mam ciało,  zmysły ulokowane w ciele, za pomocą których kontaktuję się ze światem, skórę, która jest granicą między mną a światem.

Jak dbam o swoje ciało, żeby nam dobrze służyło, czy nie podejmuję ryzykownych zachowań, nie przeciążam go bodźcami i pracą, nie skazuję na ciągłe napięcie?

Mój intelekt. Mam rozum, dużo wiem, weryfikuję wiedzę, włączam nową, nabywam umiejętności, których nie miałem, potrafię korzystać z wiedzy, którą mam bo kiedy z niej nie korzystać staje się bezużyteczna.

Mam też uczucia – absolutnie autonomiczną, jednocześnie najbardziej prawdziwą część mnie. Uczucia nie kłamią, są zwierciadłem duszy, są łącznikiem ze światem zewnętrznym, są jak barometr, jak sygnalizacja świetlna. Zarówno te przyjemne jak i nieprzyjemne, są moralnie neutralne, pełnią funkcję informacyjną, nigdy nie są złe – złe może być to, co zrobimy pod ich wpływem. Św. Augustyn powiedział „zbytni nacisk woli na uczucia jest grzechem” . Należy więc zaprzyjaźnić się ze swoimi uczuciami, ażeby mogło tak być trzeba je traktować delikatnie. Dojrzałość emocjonalna polega na tym, że człowiek potrafi swoje emocje rozpoznawać, nazywać i wyrażać w sposób społecznie akceptowany (bez wyrządzania krzywdy komuś lub sobie)

Sfera duchowa – moje sumienie, wyobraźnia i wola. Osoba dojrzała emocjonalnie ma wrażliwe sumienie i wyobraźnię pozwalającą przewidzieć skutki własnego zachowania i silną wola.

Frankl zakłada, że tylko harmonijny rozwój człowieka zapewnia mu dobrostan, wewnętrzny spokój a zaniedbanie którejkolwiek z tych sfer w rozwoju człowieka jest błędem przeciwko naturze. Ile czasu mamy na to, żeby znaleźć odpowiedzi na te pytania – całe życie, nie wiadomo ile….

Czasem najtrudniejszym spotkaniem jest spotkanie z prawdą o sobie samym. Pamiętajmy jednak, że nikt nie jest w stanie tak nas nastraszyć jak my sami – możemy być swoim największym wrogiem i najlepszym przyjacielem.

Psychoterapia jest jedną z możliwości pogłębienia świadomości, zaplanowania w bezpiecznym kontakcie najkorzystniejszej dla siebie drogi zmiany ku temu, co dla nas najlepsze. Porzucenia uwierających i ograniczających schematów.

Małgorzata Marcinkowska

 

X
%d bloggers like this: